[ Pobierz całość w formacie PDF ]

jest niemal taki sam, jak przed sześciu tygodniami. A dopóki myśli on w ten sposób, nie
potrzebujemy walczyć w nim z wyrazną skruchą z powodu konkretnego, w pełni uznanego grzechu,
lecz jedynie z nieuchwytnym, choć pełnym niepokoju uczuciem, że ostatnio nie postępował całkiem
dobrze.
Taki bliżej nieokreślony niepokój wymaga, by obchodzić się z nim ostrożnie. Jeśli przybierze
zbytnio na sile, może obudzić pacjenta i zepsuć całą grę. Z drugiej strony, jeśli go stłumisz
całkowicie - czego, nawiasem mówiąc Nieprzyjaciel nie pozwoli ci przypuszczalnie uczynić - tracimy
w tej sytuacji element, który można by z powodzeniem wykorzystać. Jeśli takiemu uczuciu dozwala
się trwać, lecz nie dopuszcza się do tego, by stało się nieodparte i by rozwinęło się w rzeczywistą
skruchę, to wykazuje ono jedną niezwykle cenną tendencję: zwiększa niechęć pacjenta do myślenia
o Nieprzyjacielu. Wszystkim ludziom wszystkich prawie czasów zdarza się w jakimś stopniu
przeżywać taką niechęć; lecz gdy myślenie o Nim poci aga za sobą potęgowanie się uczucia bliżej
nieokreślonej, na pół świadomej winy, której trzeba stawić czoło - niechęć ta wzrasta
dziesięciokrotnie. Nienawidzą każdej myśli, która Go przypomina, tak jak ludzie będący w kłopotach
finansowych nie znoszą samego widoku książeczki bankowej. W tym stanie twój pacjent nie będzie
opuszczał swych obowiązków religijnych, lecz niechęć do nich będzie stale wzrastała. Będzie o nich
myślał tylko tyle, ile mu nakazuje przyzwoitość, by po ich
spełnieniu jak najprędzej o nich zapomnieć. Kilka tygodni temu musiałeś go kusić do nierealności i
nieuwagi w modlitwie. Teraz sam wyciągnie ku tobie ręce i nieomal będzie żebrał, byś odciągnął go
od właściwego celu i odrętwił serce. Będzie pragnął, by modlitwy jego były nierealne, albowiem
niczego się tak nie obawia jak rzeczywistego zetknięcia się z Nieprzyjacielem. Jego celem będzie nie
budzić robaka toczącego sumienie.
Gdy ten stan rzeczy bardziej się ustali, stopniowo uwolnisz się od nużącego obowiązku
dostarczania mu Przyjemności jako pokus. W miarę jak ten niepokój i niechęć stawienia mu czoła
będą go coraz bardziej oddalać od wszelkiego prawdziwego szczęścia i gdy przyzwyczajenie sprawi,
że uciechy płynące z próżności, podniecenia i płytkiej paplaniny staną się mniej przyjemne, a
zarazem trudniej się będzie bez nich obejść (bo tak, na szczęście, czyni przyzwyczajenie z każdą
przyjemnością) - przekonasz się, że byle co wystarczy, aby przyciągnąć jego rozproszoną uwagę.
Nie będziesz już potrzebował dobrej książki, którą naprawdę lubi, by odciągnąć go od modlitwy,
pracy lub snu; starczy kolumna ogłoszeń z wczorajszej gazety. Możesz sprawić, że będzie
marnotrawił swój czas nie tylko na przyjemnych rozmowach z ludzmi, których lubi, lecz na
rozmowach z tymi, którzy go nic nie obchodzą, i na tematy, które go nudzą. Możesz doprowadzić do
tego, że długie godziny spędzać będzie bezczynnie. Możesz trzymać go do póznej nocy, trawiącego
czas nie na hulance, lecz na wpatrywaniu się w wygasły ogień w zimnym pokoju. Można go będzie
powstrzymać od wszelkiej zdrowej działalności poza domem, której sobie nie życzymy, nie dając mu
w zamian nic; tak, że w końcu może kiedyś powiedzieć, jak to określił jeden z moich pacjentów, gdy
się tu znalazł: "Teraz widzę, że większą część swego życia spędziłem czyniąc ni to, co powinienem
był czynić, ni to, co lubiłem". Chrześcijanie określają Nieprzyjaciela jako tego, "poza którym jest
Nicość". A Nicość jest bardzo mocna: dość mocna, by wykraść najlepsze lata człowieka, które mijają
niepostrzeżenie, spędzane nawet nie w upojeniu grzechem, lecz na ponurym błąkaniu się myśli, nie
wiadomo, gdzie, i nie wiadomo, w jakim celu; na zaspokajaniu zaciekawień tak słabych, że człowiek
tylko połowicznie zdaje sobie z nich sprawę; na bębnieniu palcami po stole i machaniu nogami; na
wygwizdywaniu melodii, których nie lubi; na pogrążaniu się w ciemnym labiryncie marzeń, którym
brak nawet zmysłowości i ambicji do uzyskania jakiegoś jej posmaku, lecz z których (gdy zostaną
raz wywołane jakimś przypadkowym skojarzeniem) stworzenie to, z powodu niemocy i zamroczenia,
nie potrafi się otrząsnąć.
Powiesz, że są to bardzo małe grzechy; niewątpliwie, tak jak wszyscy młodzi kusiciele,
chciałbyś donosić o sensacyjnych wykroczeniach. Pamiętaj jednak, że jedyną rzeczą, która się liczy,
jest to, w jakim stopniu odgrodzisz człowieka od Nieprzyjaciela. Nie ma znaczenia to, jak małe są
przewinienia, pod warunkiem, że łącznym ich efektem będzie stopniowe odsuwanie człowieka od
Zwiatła i pogrążenie go w Nicość. Zabójstwo nie jest w niczym lepsze od kart, jeśli karty potrafią
dokonać tego, o co nam chodzi. Doprawdy, najpewniejszą drogą do Piekła jest droga stopniowa -
łagodna, miękko usłana, bez nagłych zakrętów, bez kamieni milowych, bez drogowskazów.
Twój kochający stryj
Krętacz
- 18 -
XIII.
Mój drogi Piołunie
Wydaje mi się, że zużyłeś zbyt wiele atramentu, by donieść mi o całkiem prostej sprawie.
Pozwoliłeś temu człowiekowi wymknąć ci się z rąk - oto cała historia. Sytuacja jest bardzo poważna i
doprawdy nie widzę żadnych powodów, dla których miałbym cię osłaniać przed konsekwencjami twej
nieudolności. Skrucha i wznowienie tego, co tamta strona zowie "łaską", i to w skali, jaką opisujesz,
jest dla nas druzgocącą porażką. Równa się drugiemu nawróceniu, i to dokonanemu
prawdopodobnie na głębszym podłożu niż pierwsze.
Ten duszący obłok, który uniemożliwił twój atak w czasie powrotu pacjenta ze spaceru do
starego młyna, jest znanym zjawiskiem i ty powinieneś był o tym wiedzieć. Jest to najbardziej
barbarzyński oręż Nieprzyjaciela, a występuje zazwyczaj wówczas, gdy dla pacjenta On sam jest
bezpośrednio, w jakiś bliżej nieokreślony sposób obecny. Niektórzy ludzie są Nim stale otoczeni i
skutkiem tego zupełnie dla nas niedostępni.
A teraz o twych błędach. Przede wszystkim, jak wynika z twej własnej relacji, pozwoliłeś [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • kudrzwi.htw.pl
  • Archiwum
    Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Wszystkie rzeczy zawsze działają zgodnie ze swoją naturą.