[ Pobierz całość w formacie PDF ]
dwadzieścia, bo chciałem byś miała wszystko, czego potrzebowałaś." Wróciły te przeklęte łzy. Starała się z całych sił by nie wróciły. Skrzyżowała ramiona na piersi. "Potrzebowałam ciebie, Stef. A ty nie zamierzałeś mi tego dać. Teraz też nie, co? Podążyłeś za mną przez cały kraj i przepłaciłeś za obrazy, które nikogo nie obchodzą. Poruszysz niebo i ziemię, żeby wydostać mnie z więzienia i rzucisz mnie na biurko kiedy staniesz się napalony, ale nie powiesz mi, że mnie kochasz." Jego szczęka zacisnęła się. 41 urządzenie wykorzystywane w starożytnym teatrze; dzwig, za pomocą którego wprowadzano na scenę bóstwa "Jennifer, nie rób z ostatniej nocy więcej, niż jest. I nie rób czegoś więcej z naszego związku. Podobasz mi się. Jesteś niewolnicą, a ja Dominem. To nieuchronne, że będziemy razem skoro żyjemy tak blisko siebie. Ale to jest partnerstwo D/n, a nie romans." Ogarnęło ją znużenie. Czy naprawdę mogła z nim walczyć? Jak długa i ciężka będzie walka nim przezwycięży swój strach? Może nigdy go nie przezwycięży. Kochał ją. Czuła to, ale to się nie liczyło, skoro on tego nie akceptował. To się nie liczyło skoro nie była na tyle dobra, żeby dla niej zaryzykować serce. "Dobra. Tylko seks. Rozumiem." Westchnął, jego surowość wyparowała. "Jennifer, czy to musi tak być? Nie możemy być przyjaciółmi? Lubię cię. Uważam cię za niesamowitą artystkę. Sądzę, że jeśli się skoncentrujesz, to masz przed sobą świetlaną przyszłość. Nie musisz tu utknąć. Mogłabyś być w Nowym Jorku i sprzedawać swoje dzieła w galeriach sztuki." Zawsze mówił o przyszłości, którą według niego powinna mieć. Nie pytał o jej opinię. On tylko wyraził to co uważał za najlepszą możliwą dla niej przyszłość i naciskał na nią, by ją przyjęła. "Super, nie mogę się doczekać." Powiedziała odsuwając się od niego. Naprawdę traktował ją jak dziecko. Powiedział, że nie będzie jej mentorem, a potem wykorzystuje wszystkie okazje by nim być i to z subtelnością młota. Nie ważne, że nie chciała jechać do Nowego Jorku. Nie ważne, że widziała siebie całkowicie szczęśliwą ze sprzedaży swoich prac turystom, którzy przybyli do Bliss. Stef zadecydował jaka powinna być jej przyszłość i nie zamierzał pozwolić by taka drobnostka jak fakt, że go kocha mu to zepsuła. Jego ciemne włosy poruszały się nieznacznie. Były odrobinkę przydługie, kręcąc się wokół uszu. Był taki męski w porównaniu z lalusiami jakich widziała w Dallas. "Chciałbym pomóc ci się zaaklimatyzować, ale muszę spotkać się z Rye'em. Mam pomóc mu w kucami. I powinienem jeszcze wziąć prysznic. Gdybyś czegoś potrzebowała, to poproś panią Truss. A jeśli jesteś głodna, to pewnie jest przygotowany jakiś bufet, jako że mamy tylu gości. Kiedy wrócę to porozmawiamy, dobrze? Może pózniej zabiorę cię do miasteczka. Chciałabyś?42" "Jasne." Powiedziała z trudem. Zmierzwił jej włosy jakby była dzieckiem. Na ustach miał czuły uśmiech, jakby nigdy jej nie związał i nie wepchnął swojego fiuta w jej ciało. Odwrócił się i wyszedł. Jen zadrżała i żałowała, że nie założyła szlafroka. Zabrał ze sobą całe ciepło. Rozejrzała się po tym cudownym atelie i ujrzała je takie jakim było naprawdę śliczną małą klatką. Będzie ją tu trzymał i wtedy nie będzie musiał radzić sobie z emocjami, których nie kontrolował. A kontrolował cały czas. Pociągał za sznurki nawet gdy była z dala od niego. Pilnował jej, kupił jej obrazy i wkroczył w chwili, gdy wpadła w tarapaty. Zciągnął ją do domu i teraz określił zasady ich związku. Mogła spokojnie kochać go całym sercem tak długo jak słuchała go w łóżku i rozumiała, że nie przyzna się, że odwzajemnia jej miłość. Pieprzyć to. Mogła zgodzić się na tę część z łóżkiem, ale on dopiero co wycofał się z obietnicy, że nie będzie nad nią dominował poza seksem. Jej złota klatka była na to dowodem. "Stefan?" Zawołał jakiś głos. 42 łaskawca Jen odwróciła się i zobaczyła jak otwierają się drzwi atelier. Wszedł Sebastian Talbot wyglądając niezwykle wytwornie w wełnianych spodniach i czymś, co jak podejrzewała Jen było kaszmirowym swetrem. Starszy Talbot był uroczym mężczyzną. Jego włosy zaczynały siwieć, ale już wiedziała po kim Stef ma swój wygląd. Oczywiście, zarówno jak i młodszy Talbot, ten też miał z nią problemy. "Nie ma go tu, panie Talbot. Bierze prysznic, a potem idzie pomóc przy Zimowym Festiwalu." Sebastian pomasował dłonią kark w wyrazie oczywistej irytacji. "Powiedział, że powinienem tu zostać, a po chwili dał mi listę rzeczy do zrobienia. Nie pamiętam żeby był taki apodyktyczny." Jen prychnęła i uniosła płótno. Powinna je ponownie zapakować. Przez jakiś czas nie zamierzała pracować. [ Pobierz całość w formacie PDF ] |